Choroba Korsakowa

Awatar użytkownika
Kluskowa
Zaprzyjaźnieni
Posty: 2090
Rejestracja: 05 mar 2017, 7:19

Choroba Korsakowa

Post: #12038 Kluskowa
20 lis 2018, 20:23

Czytałam dziś o psychozach alkoholowych, w tym jednej z jej odmian: chorobie Korsakowa.
http://neuropsychologia.org/zespol-korsakowa
https://zdrowie.tvn.pl/a/zespol-korsako ... -go-leczyc

Jestem przekonana, że mój ojciec jest na prostej drodze do tego. Jego stan psychiczny pogarsza się z miesiąca na miesiąc i ma wiele objawów pojawiających się przy tym zespole, na przykład:
- ogromne problemy z pamięcią. Np mówi to samo po pięć razy, nie ogarnia co się dzieje, zaprzecza sam sobie w co drugim zdaniu, zdarza mu się bredzić bez żadnego sensu
- konfabulacje - pamięta tylko to, co chce pamiętać i zastępuje rzeczywiste wspomnienia właśnie tym, co sobie uroił, ponadto jest mistrzem wypierania; za to dobrze pamięta rzeczy z młodości
- objawy typu skurcze mięśni, problemy z chodzeniem, dziwne bóle nie wiadomo skąd, problemy z oddychaniem itp

Ale on do psychiatry nie pójdzie. On jest zdrowy, to wszyscy dookoła są popier*****, tylko on jeden jest normalny. Niestety przymusowo nie można go wysłać do szpitala, bo nie jest na tyle agresywny, żeby stanowił dla kogoś fizyczne zagrożenie, nie jest z nim też tak źle, żeby kompletnie nie mógł funkcjonować, chociaż widzę, że zwykłe codzienne wyzwania sprawiają mu coraz większą trudność, a wiadomo w jaki sposób alkoholik "rozwiązuje swoje problemy"...
No i koło się zamyka. A ojcu coraz mocniej odwala...
We put cameras in the cameras. She'll never suspect.

Awatar użytkownika
Andwer
Gospodarz
Posty: 1814
Rejestracja: 27 lut 2017, 8:53

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12043 Andwer
21 lis 2018, 4:54

Kluskowa a gdyby tak obrać inną strategie.
Powiem na swoim przykładzie. Mam chwiejne nastroje i niestabilne. Przeważnie mam dobry nastrój, ale co jakiś czas ogarnia mnie drażliwy. Jak to w manii. Kiedy jestem drażliwy niektóre rzeczy mnie wpieniają a jeśli ktoś mówi do mnie nie po mojej nucie wpadam w gniew. Najlepiej dla osób w moim otoczeniu gdyby nikt się nie odzywał, zwłaszcza głupio i broń Boże nie krytykować. Im więcej ktoś mi dogaduje tym bardziej się pogłębiam w gniewie i agresji. Na drugi dzień to co mnie wcześniej denerwowało wydaje się błahe.
Nie twierdze, że Twój ojciec ma manię. Manię mam ja, ale wielu przypadkach np alkoholizmie zasada jest taka sama. Nie machać płachty przed bykiem, nie dolewać oliwy do ognia bo będzie tylko gorzej. Każdy człowiek jeśli codziennie chodzi wkurwiony i z nim się kłócą brnie swoim nastrojem coraz głębiej i tylko dzieje się z nim coraz gorzej. To tak jak codziennie rzucać kamieniem i efekt będzie taki, że wyćwiczymy rękę i rzucać będziemy dalej. Z nastrój też się ćwiczyć i pogłębiać coraz gorzej. Zatem lepiej takiej osobie stwarzać warunki do życia by ten nastrój był z dnia na dziej dobry i lepszy.
Co proponuję. Wiem, że to nie jest łatwe a zakładam że Twój ojciec to nie najgorszy psychopata. Trzeba ojcu ustępować, zejść mu z oczu a nie wdawać się w pyskówki. Ja ze swoim ojcem przestałem się kłócić. Kiedy sytuacja staje się napięta idę w swoją drogę.
Są dwie drogi do obrania. Albo pogłębiać jego zły nastrój, albo stwarzać mu warunki do że tak powiem do kurowania się.
Wydaje mi się, ze dla Twojego dobra lepiej wybrać tą drugą drogę.

P.S
Oczywiście nie musisz brać do siebie co napisałem. /hej/
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia
Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Kluskowa
Zaprzyjaźnieni
Posty: 2090
Rejestracja: 05 mar 2017, 7:19

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12047 Kluskowa
21 lis 2018, 6:33

Andwer, na terapii dla współuzależnionych uczono mnie, że:
- trzeba przede wszystkim zatroszczyć się o siebie
- uzależnionego trzeba czasem kopnąć w dupę, żeby mu pomóc
- i po trzecie, najważniejsze: obchodzenie się z alkoholikiem jak ze śmierdzącym jajkiem tylko pogarsza sprawę

Przepraszam, ale dla mnie to co piszesz nie ma żadnego sensu, przynajmniej nie w tym przypadku.
Mój ojciec jest CHORY psychicznie i fizycznie i jego objawy jasno wskazują, że przepity mózg funkcjonuje coraz gorzej. Są w nim organiczne uszkodzenia, spowodowane wieloletnim nadużywaniem alkoholu. Dodatkowo ostatnio robił badania krwi i wyszło, że ma wątrobę w opłakanym stanie. Jestem ciekawa kiedy lekarze postawią mu ultimatum pt "albo przestaje pan pić, albo przeniesie się pan na cmentarz"...

A tak poza tym przypominam, że nie mieszkam z nim na co dzień. Tyle, że im mocniej mu odwala i traci grunt pod nogami, tym silniej się do mamy i mnie dosysa, a to delikatnie mówiąc zaczyna mnie już irytować.
Nie wiem co z tym zrobić. To jest dorosły chłop. Prośby i groźby tu nie pomogą, a cackanie się z nim tym bardziej. To jest toksyczny człowiek, niszczy matkę, niszczy mnie. Od takich ludzi należy się izolować.
Po prostu musiałby zacząć się leczyć. Ale nie zacznie, bo jak na alkoholika przystało nie widzi żadnego problemu, woli wypierać, konfabulować. Dla niego rozwiązanie problemów to wypić sobie...

Dla alkoholika WSZYSTKO jest powodem do wkurwu, do złego nastroju, a w konsekwencji do sięgnięcia po alkohol. Wszystko jest pretekstem, wymówką. Bo żona mnie wkurzyła, bo dziecko przyniosło złą ocenę, bo deszcz pada, bo zupa była za słona, bo słońce za mocno świeci... i tak dalej. I oczywiście winna jest żona, dziecko, deszcz, zupa i słońce, ale NIGDY nie alkoholik.
Bo tylko alkohol się liczy w ostatecznym rozrachunku.

I nie mam zamiaru się łudzić ani okłamywać, sorki. /bezradny/
Ostatnio zmieniony 21 lis 2018, 6:38 przez Kluskowa, łącznie zmieniany 1 raz.
We put cameras in the cameras. She'll never suspect.

Awatar użytkownika
Kluskowa
Zaprzyjaźnieni
Posty: 2090
Rejestracja: 05 mar 2017, 7:19

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12048 Kluskowa
21 lis 2018, 6:37

ps. to tak jakby klepać po plecach kogoś w psychozie z urojeniami wielkościowymi i mówić mu "oczywiście, że jesteś nowym mesjaszem, papież jutro przyjedzie i się przed tobą pokłoni"...
We put cameras in the cameras. She'll never suspect.

Awatar użytkownika
Andwer
Gospodarz
Posty: 1814
Rejestracja: 27 lut 2017, 8:53

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12050 Andwer
21 lis 2018, 7:00

Ok rozumiem. Sytuacja jest bez wyjścia. Nie wiem co ja sobie myślałem pisząc ten długi post. :)
Na szczęście nie tracisz energii i żyjesz swoim życiem i pasjami.

U mnie kiedy w domu atmosfera była nie do zniesienia wyprowadzilem się z domu z żoną na pięć lat. Było spoko. Jednak wróciliśmy z powrotem z nowymi siłami. Co z tego wyniknie nie wiadomo.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia
Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Kluskowa
Zaprzyjaźnieni
Posty: 2090
Rejestracja: 05 mar 2017, 7:19

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12052 Kluskowa
21 lis 2018, 7:17

Nie piszę tego złośliwie w stosunku do ojca czy coś. Owszem, zrobił mamie i mi dużo krzywdy i nadal robi, np obecnie ma problemy z agresją. Nie na tyle, żeby wzywać policję czy pogotowie, ale po prostu trudno z nim wytrzymać.
Tak czy inaczej, po prostu się o niego martwię, bo widzę że jest chory i kompletnie sobie nie radzi, a nie chciałabym, żeby się zapił i że tak brzydko powiem umarł gdzieś pod płotem... Ale on nie chce sobie pomóc, a co zrobisz na siłę? Nic.
We put cameras in the cameras. She'll never suspect.

Awatar użytkownika
Andwer
Gospodarz
Posty: 1814
Rejestracja: 27 lut 2017, 8:53

Re: Choroba Korsakowa

Post: #12054 Andwer
21 lis 2018, 9:27

Mój ojciec też pije. Ma 72 lata i coraz gorzej się ma. Niedawno zmarł jego brat który był dwa lata starszy. Ojciec nie zachowuje się agresywnie na co dzień. Jest spokojny i lubiany w okolicy a z zwłaszcza przez kolegów z ktorymi pije. Mama żyła to często uciekał do kolegów. Mama mu zwracała uwagę żeby nie pił to wtedy zachowywał się agresywnie. Nawet ja wyzywał ale nigdy nie uderzył. Denerwuje mnie ta jego agresja wobec ludzi którzy mu zwracają uwagę bo chcą mu dobrze. On twierdzi że to jego sprawa i by się nie wpierd....
Kiedyś kiedy musiałem się wyprowadzić z domu nie było to spowodowane przez alkohol. Jeno do mojej żony nie odnosił się należycie. To mnie z dnia na dzień doprowadzało do furii. Aż wrzuciłem z siebie wszystko, doszło do szarpaniny.
Z powodu picia parę razy wykoleił się do rowu, na chodnik. Niestety potem trzeba było jeździć do szpitala. Nie czepiam się jego pijaństwa, bo dochodziloby do spięć.
Czasem wypiję z nim symbolicznego kielicha.
Hmm... nadal mnie drażni czasami.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia
Jonathan Carroll


Wróć do „Pozostałe zaburzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość